Jesteś tutaj
Główna > Sekcja piłki ręcznej > Bolesna porażka. Górą Piotrkowianin.

Bolesna porażka. Górą Piotrkowianin.

Po zaciętym i pełnym nieoczekiwanych zwrotów akcji spotkaniu zespół Energi MKS Kalisz uległ na własnym parkiecie Piotrkowianinowi Piotrków Trybunalski 24:29. Dla gospodarzy to bardzo dotkliwa porażka, dla gości cenne zwycięstwo, umacniające ich szanse w walce o czołową ósemkę rozgrywek.      

Dla obu zespołów, sąsiadujących ze sobą w ligowej tabeli, było to arcyważne spotkanie. Zarówno dla jedenastej w stawce Energi MKS, jak i mającego zaledwie dwa punkty więcej i zajmującego jedno oczko wyżej Piotrkowianina, był to mecz z gatunku tych za sześć punktów, którego  stawką było podtrzymanie szans na walkę o awans do najlepszej ósemki PGNiG Superligi. Zdecydowanie lepiej poradzili sobie z tym zadaniem przyjezdni. Podopiecznym Pawła Ruska nie pomogła nawet, jak zwykle licznie wypełniona kibicami, hala. W tym sezonie kaliszanie wygrali zaledwie jeden z sześciu domowych meczów. Niestety ten niedzielny nie przyniósł przełamania tej niekorzystnej passy.

Pierwsza połowa spotkania, a przynajmniej jej spora część nie wskazywała, że dalszy jego przebieg przyniesie tak fatalne dla gospodarzy skutki. Oba zespoły rozpoczęły dość asekuracyjnie. Bezbramkowy wynik drgnął dopiero w 4. minucie.  To właśnie wtedy, celnym rzutem karnym na konto miejscowych zapunktował Paweł Adamczak. Wprawdzie goście dość szybko wyrównali, a i przez kolejne minuty utrzymywał się remis, ale dzięki serii kilku składnych akcji i skutecznych kontrataków, w 13. minucie kaliszanie odskoczyli na trzy oczka (6:3). Do bramki, tak jak i chwilę wcześniej, trafił wtedy Paulo Grozdek, który był tego dnia najjaśniejszym punktem w szeregach Energi MKS. Zgromadził na swoim koncie sześć trafień, tyle samo co Michał Drej, choć dorobek tego ostatniego mógł być jeszcze okazalszy, gdyby dwukrotnie nie zmarnował rzutu karnego. Nieznaczną przewagę gospodarze utrzymali do 19. minuty, kiedy to wyrównującego gola dla ekipy z Piotrkowa Trybunalskiego zdobył Marcin Szopa. Od tego momentu goście zdecydowanie podkręcili tempo. Nie tylko odrobili straty, ale jeszcze przed przerwą wyszli na dwubramkowe (14:12).

Po zmianie stron,  zespół trenera Dmytro Zinchuka nie stracił kontroli nad spotkaniem. W przeciwieństwie do Energi MKS, która tylko przez moment po wznowieniu gry zdołała utrzymać dystans do rywali na dwa trafienia. Później ekipa Piotrkowianina mądrze i konsekwentnie powiększała prowadzenie, które na sześć minut przed ostatnim gwizdkiem wynosiło aż osiem trafień (18:26). Tylko jakiś niespodziewany splot nieszczęśliwych  wydarzeń mógł pokrzyżować plany zmierzających pewnie po zwycięstwo graczy z Piotrkowa. W samej końcówce kaliszanie próbowali jeszcze powalczyć o to, by do minimum zmniejszyć różnicę bramkową. W ostatniej minucie meczu trafili Maciej Pilitowski i Michał Drej, ale w ostatecznym rozrachunku niewiele to zmieniło. Piotrkowianin wygrał zasłużenie, 29:24.

Nie ukrywam, że jest to dla  nas bardzo bolesna porażka, tym dotkliwsza, że poniesiona na własnym parkiecie. Takie mecze trzeba po prostu wygrywać, tymczasem dzisiejsze spotkanie układało nam się dobrze tylko do 18. minuty. Niestety po raz kolejny ze swojej roli  nie wywiązali się zmiennicy wchodzący za zawodników podstawowych, w efekcie czego rywal nie tylko odrabia straty, ale też ucieka na określoną ilość bramek i gra zaczyna się układać po jego myśli. To również kolejny mecz, w którym nie popisali się bramkarze, skuteczność też nie była najlepsza, przez co nie potrafiliśmy w pełni wykorzystać wypracowanych sytuacji rzutowych. Podjęta w końcówce spotkania próba kombinacyjnej obrony 5-1, 4-2 była
w zasadzie tylko kosmetyką wyniku, a nie szansą na to, żeby przechylić szalę na swoją stronę
– podsumował trener Paweł Rusek.

Niedzielna porażka jeszcze bardziej skomplikowała i tak nieciekawą  sytuację kaliskich szczypiornistów. Do końca pierwszej rundy rozgrywek pozostała już tylko jedna seria spotkań, a w swoim dorobku Energa MKS ma zaledwie 10 punktów i nadal plasuje się dopiero na 11. miejscu w tabeli PGNiG Superligi. Mecz z Piotrkowianinem był dla podopiecznych Pawła Ruska ostatnim w tym roku przed własną publicznością. W najbliższą niedzielę, wyjazdowym spotkaniem z MMTS-em Kwidzyn zakończą pierwszą fazę ligowych zmagań.

12.seria PGNiG Superligi mężczyzn, 25.11.2018r.,

Energa MKS Kalisz – Piotrkowianin Piotrków Trybunalski 24:29 (12:14)

Kary: Energa MKS – 8 min, Piotrkowianin – 6 min. Rzuty karne: Energa MKS 4/8, Piotrkowianin 5/5.

MKS: Zakreta, Padasinau – Grozdek 6, Drej 6, Bałwas 3, Szpera 3, Adamczak Paweł 2, Krytski 2, Misiejuk 1, Pilitowski 1, Bożek, Adamczak Piotr, Kniazeu, Wojdak, Czerwiński.
Piotrkowianin: Schodowski, Procho – Swat 8, Iskra 4, Szopa 4, Surosz 4, Pacześny 3, Sobut 3, Mastalerz 2, Nastaj 1, Woynowski, Pożarek, Kaźmierczak, Andreou, Tórz.

 

Top