Jesteś tutaj
Główna > #Handball > Chrobry poległ w Arenie!

Chrobry poległ w Arenie!

Nie obyło się bez emocji i nieoczekiwanych zwrotów akcji, ale w ostatecznym rozrachunku triumfowali gospodarze. W 18.serii spotkań PGNiG Superligi nasi szczypiorniści pokonali na własnym parkiecie Chrobrego Głogów 26:24. To trzecia z rzędu wygrana. Bardzo ważna, bo wydatnie skracająca dystans naszego zespołu do najlepszej ósemki.

W hali Arena spotkały się zespoły, które nowy rok rozpoczęły serią zwycięstw. Trudno więc  było wyrokować, kto z niedzielnego pojedynku wyjdzie obronną ręką. Patrząc jednak  na bilans z pierwszej – bardzo słabej w naszym wykonaniu – części sezonu, pewnym było, że konfrontacja z piastującymi obecnie 7. miejsce w tabeli graczami Chrobrego będzie nie lada wyzwaniem. I tak też było.

Wynik dla gospodarzy otworzył Michał Drej, ale przez kolejne kilka minut mecz był wyrównany. Z czasem, to jednak kaliszanie, niesieni dopingiem szczelnie wypełniających trybuny kibiców, zaczęli zyskiwać przewagę.  W bramce coraz śmielej poczynał sobie Łukasz Zakreta, co z powodzeniem wykorzystywali koledzy z pola. Kiedy w 11. minucie podanie Marka Szpery zamienił na gola Dzianis Krytski miejscowi odskoczyli na trzy trafienia (6:3). Po kwadransie prowadzili już 8:4, to właśnie wtedy mocnym rzutem z drugiej linii popisał się Kiryl Kniazieu. Zaniepokojony postawą swoich podopiecznych trener Jarosław Cieślikowski poprosił o czas, ale niewiele to pomogło. Jeszcze w 24. minucie, kiedy z siódmego metra trafił – bezbłędny tego dnia Drej (7/7), Energa MKS wciąż prowadziła czterema oczkami (11:7). Niestety później kaliszanom przytrafił się słabszy fragment gry, na dodatek w bramce gości bardzo dobrze prezentował się Rafał Stachera. Efekt był taki, że na trzy minuty przed przerwą z bezpiecznego zapasu Energi MKS nic nie zostało (11:11). Tuż przed zejściem do szatni grający w przewadze goście mogli wyjść na prowadzenie, ale pogubili się w ataku. Nadarzającej się okazji nie zmarnował niezawodny Marek Szpera, który przejął piłkę i rajdem przez całe boisko minął kolejnych rywali, po czym równo z 30. minutą trafił na 13:12. Taki wynik gwarantował jedno: jeszcze większe emocje po przerwie. I tak też było.

Po powrocie z szatni znów lepiej weszli w mecz gospodarze. Trafiali kolejni Maciej  Pilitowski i Michał Drej, dzięki czemu Energa MKS ponownie wyszła na trzybramkowe prowadzenie. Goście jednak nie odpuszczali i w 39. minucie znów doprowadzili do remisu (17:17). Wciąż jednak nie potrafili objąć prowadzenia. Udało się to dopiero w 42. minucie, kiedy Łukasza Zakretę pokonał Stanisław Makowiejew, po raz pierwszy w meczu zapewniając swojemu zespołowi przewagę (17:18). Chwilę później, po błędzie kaliszan, skutecznej kontrze gości i trafieniu Damiana Wawrzyniaka wzrosła ona do dwóch bramek (17:19). Na więcej gospodarze nie pozwolili. Kolejną „siódemkę” zamienił na gola Michał Drej, a tuż po nim dwa kolejne trafienia dołożyli Michał Bałwas i Marek Szpera, tak więc na kwadrans przed końcem znów karty rozdawali gospodarze (20:19).

W kolejnych fragmentach temperatura na parkiecie rosła, a walka toczyła się punkt za punkt. Oba zespoły nie ustrzegły się też błędów, a co za tym idzie niepotrzebnych strat. Żałować mogą zwłaszcza głogowianie, bo dwie – być może decydujące o końcowym wyniku – akcje zmarnował Mateusz Czapla, w dodatku w 53. minucie za faul na Michale Bałwasie czerwoną kartką ukarany został Michał Bartczak. Takiej okazji gracze Energi MKS nie mogli zmarnować. Cztery minuty przed końcem po raz kolejny z karnego trafił Drej i było już 25:23. Wprawdzie goście robili co mogli, by odwrócić losy meczu, ale kapitalnie spisujący się w kalskiej bramce Zakreta skutecznie im to utrudniał. Nieco ponad minutę przed końcową syreną po raz pierwszy w tym meczu do bramki Chrobrego trafił Kamil Adamski, pozbawiając gości jakichkolwiek złudzeń. Ostatecznie kaliszanie wygrali 26:24 i jest to ich trzecie zwycięstwo z rzędu.

Zwycięstwo na własnym parkiecie, gdy gramy dla takiej publiczności, która nas wspiera przez całe 60 minut, smakuje lepiej niż na wyjazdach.  Dzisiejszy mecz nie był łatwy. Można powiedzieć, że wymęczyliśmy te 3 punkty, ale nikt nie będzie o tym pamiętał. Ważne, że jest komplet i jedziemy dalej – podsumował spotkanie Kamil Adamski.

Mecz był bardzo zacięty, dlatego super, że wygrany. Dochodzimy do tej „ósemki”, do której chcemy dojść, ale  jeszcze dużo meczów przed nami, m.in. ciężki wyjazd do Gdańska. Fajne  jest to, że od początku rundy szansę gry dostają wszyscy zawodnicy. To ważne, bo  wszyscy są nam potrzebni – dodał Marek Szpera.

O kolejne punkty zespół Patrika Liljestranda powalczy 23 lutego, mierząc się na wyjeździe z Energą Wybrzeżem Gdańsk.

Sponsorem Tytularnym klubu Energa MKS Kalisz jest Grupa Energa

Fot. Michał Sobczak

18. seria PGNiG Superligi, 17.02.2019r.

Energa MKS Kalisz – KS SPR Chrobry Głogów 26:24 (13:12)

Kary: Energa MKS – 6 min, Chrobry 6 min (czerwona kartka – Michał Bartczak, 54.min za faul). Rzuty karne: Energa MKS7/7, Chrobry: 2/3.
Energa MKS: Zakreta – Drej 9, Szpera 5, Pilitowski 4, Kniazieu 3, Bałwas 3, Krytski 1, Adamski 1, Kwiatkowski, Bożek, Wojdak, Klopsteg.
Chrobry: Kapela, Stachera – Klinger 6, Makowiejew 6, Krzysztofik 4, Biegaj 2, Sadowski 2, Babicz 2, Orpik 1, Wawrzyniak 1, Tylutki, Bartczak, Podobas, Czapla.

 

 

Top