Po raz drugi w tym sezonie siatkarki Calisii nie sprostały Proximie Kraków. W środę w Arenie uległy rywalkom w trzech setach. W ich szeregach widoczny był brak kontuzjowanej środkowej Ivany Isailović.
Nasze zawodniczki nawet nieźle rozpoczynały poszczególne partie. Do pewnego momentu walczyły z przyjezdnymi jak równy z równym. W pierwszym secie prowadziły 3:2 po długiej wymianie i celnym zbiciu Hanny Łukasiewicz, a w drugim miały kontakt z rywalkami po ataku Sylwii Grobys (8:9). Za każdym razem były to jednak miłe złego początki, bo gdy tylko krakowianki złapały swój rytm to punktowały seriami i uciekały na dystans, którego odrobienie graniczyło z cudem. Może za wyjątkiem premierowej odsłony, w której po serwisach Marty Grzanki i Mai Łysiak miejscowe nieco nadgoniły wynik (16:19) i miały cień szansy na doprowadzenie do zaciętej końcówki. Ale i w tym wypadku nadzieje szybko zostały rozwiane i przeciwniczki zwyciężyły do 19. W kolejnych partiach siatkarki z Kalisza zdobyły odpowiednio 15 i 17 punktów. O większej ilości nie było mowy, mając na uwadze mizerną skuteczność w ataku i ponad 20 własnych błędów.
[event_results 766]